Otwarty sprzęt

Opublikowane:

01.06.2019

Po 25 latach czekania na otwarty sprzęt Maddog przewiduje erę zamkniętych, własnościowych układów, ponieważ zbliża się koniec jedynej dla nich alternatywy.

Przez blisko 25 lat mam do czynienia z próbami opracowania i utrzymania systemów komputerowych w dłuższym okresie. W kwestiach związanych z długotrwałym użytkowaniem najwięcej problemów miałem z wykorzystaniem zamkniętego oprogramowania sprzętowego spotykanego w szczególności w procesorach graficznych, BIOS-ie, Wi-Fi i technologii Bluetooth.

Przez pierwsze 20 lat byłem bardzo cierpliwy. Zdawałem sobie sprawę z tego, że firmy mają biznesplany i że nie wiedzą o wolnym i otwartym oprogramowaniu oraz sprzęcie (FOSSH) ani nie ufają związanym z tym biznesplanom. Niektóre miały kontrakty, które podpisywały, kupując i sprzedając własność intelektualną. Czasami firmy nie mogły ujawniać kodów źródłowych oprogramowania, które kupiły, ponieważ nie pozwalały na to kontrakty podpisane z dostawcami. Któż mógł mieć wiedzę potrzebną do utrzymywania oprogramowania dostarczanego ze sprzętem lub produkowania aplikacji jak nie producent, prawda? Ostatnie zdanie czytajcie, wkładając w nie tak dużo sarkazmu, jak się da.

Pod koniec lat 80. XX w. DEC (Digital Equipment Corporation) dysponowała światowej klasy serwerem X Window System, który działał z „durnymi buforami ramek”. Inżynier, który go napisał, odmówił wydania kodu źródłowego ze względu na własność intelektualną będącą nieodłączną częścią serwera. DEC traciła miliony dolarów, ponieważ nie udostępnialiśmy kodu naszego serwera X.

Poleciałem ze Wschodniego Wybrzeża do Kalifornii, aby porozmawiać z tym inżynierem. Poprosiłem go, aby pokazał każdą z części, które uważał za unikalne, i powiedział mi, czy którykolwiek z naszych konkurentów (wszyscy z nich udostępnili klientom swoje serwery X) posiadał to konkretne rozwiązanie. Ostatecznie okazało się, że jedyne, czego konkurencja nie miała, to funkcja, która praktycznie nie była przez nikogo używana. Po pytaniu, czy ten mały kawałek kodu wart był utraty milionów dolarów, inżynier zgodził się udostępnić kod źródłowy.

Przez ostatnie pięć lat pracowałem nad kilkoma projektami sprzętowymi, takimi jak Caninos Loucos [1]. Przyglądałem się również wielu jednopłytkowym komputerom (SBC) z różnych organizacji. Mam duży plastikowy kosz pełen takich płytek. Większość korzysta z architektury ARM, a część ma procesory Intela i AMD. Niektóre z firm tworzących te SBC wypadły już z rynku. Niektóre dalej działają, ale przestały wydawać aktualizacje sterowników, które umożliwiłyby działanie ich płytek ze współczesnymi wersjami jąder.

Te SBC z czasem staną się bezużyteczne, gdyż wiele jąder dostaje nowe funkcje, nowe łatki bezpieczeństwa i wsparcie dla nowych urządzeń, a kod źródłowy dla oprogramowania sprzętowego tych urządzeń nie jest dostępny. Uważam, że jest to irytujące. Jednak, dla ludzi, którzy kupili te systemy w nadziei, że będą użyteczne przez dłuższy czas, oznaczać to może stratę pieniędzy, gdyż nie kupowali ich, aby je ocenić, tak jak ja to zrobiłem. Chcieli wykorzystać je w edukacji czy produkcji, więc zakupili setki lub tysiące urządzeń na raz.

Pewna mała firma, którą znam, sprzedała różnym ludziom 60 tysięcy urządzeń z działającą na nich wersją 3.x jądra Linuksa. Teraz, po roku, podstawowa wersja jądra to 4.x i sterowniki wykorzystywane w systemach opartych na jądrze 3.x są bezużyteczne. Tak jest też z oprogramowaniem sprzętowym procesora graficznego, sterownikami Wi-Fi i USB oraz niektórymi programami rozruchowymi.

Większość z tych urządzeń nadaje się ciągle do użytku, ale ponieważ „cykl ich życia” dobiegł końca, producenci nie są zainteresowani aktualizowaniem sterowników dla nowych jąder. Nawet jeśli by byli, sprawa by się powtarzała wraz ze zmianami wersji jąder.

Z drugiej strony producenci mogliby „uwolnić” interfejsy sprzętowe różnych urządzeń, przekazując autorom sterowników FOSS, jak działają ich rejestry i układy. Społeczność mogłaby utrzymywać te komponenty tak długo, jak by chciała.

Przemysł komputerowy zmienił się z czasem. Potężne i tanie komputery umożliwiły grupom takim jak twórcy jądra Linuksa opracowanie w latach 90. XX w. w pełni funkcjonalnego jądra, bez potrzeby kupowania sprzętu za wiele setek tysięcy dolarów.

Dzisiaj mamy do czynienia z grupami ludzi zrzeszonymi w projektach takich jak RISC-V na Uniwersytecie Kalifornijskim, które to grupy projektują i produkują otwarte procesory. Inne z kolei zajmują się procesorami graficznymi i innymi układami, a produkują wszystko w otwartych fabrykach układów scalonych.

Grupy te rozumieją, że uwalnianie swoich interfejsów sprzętowych dla programistów FOSSH przełoży się na lepszą sprzedaż. Użytkownicy procesorów graficznych, układów Wi-Fi, urządzeń USB i komputerów jednopłytkowych przestaną wtedy korzystać z zamkniętych, własnościowych produktów, a wybiorą te, które są odpowiednio wspierane.

Nie jest to groźba, ale obietnica.

Jon „maddog” Hall jest autorem, wykładowcą, informatykiem i jednym z pionierów Wolnego Oprogramowania. Od 1994 roku, kiedy po raz pierwszy spotkał Linusa Torvaldsa i ułatwił przeniesienie jądra na systemy 64-bitowe, pozostaje orędownikiem Linuksa. Obecnie jest prezesem Linux International®.

Info

[1] Caninos Loucos: http://caninosloucos.org/en/

Autor: Jon „maddog” Hall
Słowa kluczowe:
hardwareopen source

Aktualnie przeglądasz

Czerwiec 2019 - Nr 184
LM_June_2019

Top 5 czytanych

Znajdź nas na Facebook'u

Opinie naszych czytelników

Nasze wyróżnienia i partnerzy:partnerzy linux magazine
wiper-pixel